| Kryzys uderza w sześciolatki |
| wtorek, 03 luty 2009 | |
|
W resorcie edukacji wczoraj przez cały dzień trwała narada minister Katarzyny Hall z urzędnikami nad tym, jak przesunąć wprowadzenie reformy obniżenia wieku szkolnego na 2010 r., a jednocześnie nie zaprzepaścić wykonanej pracy. Premier Donald Tusk powiedział bowiem w sobotę, że w ramach szukania 17 mld zł oszczędności trzeba przełożyć rozpoczynanie reform. Za przykład podał projekt posłania sześciolatków do szkół. – Mieliśmy go rozpocząć w roku 2009, a rozpoczniemy pilotażem – zapowiedział premier. I dodał, że reforma przesunie się najprawdopodobniej na rok 2010.
Dotacji nie będzie– Dla minister to zaskoczenie. Bo wszystko już było poukładane. Ustawa obniżająca wiek szkolny przeszła przez Sejm. Nawet odrzucenie ewentualnego weta prezydenta było już uzgodnione z Lewicą – komentuje polityk Platformy. W budżecie na dostosowanie podstawówek do przyjęcia małych dzieci przeznaczonych było 347 mln zł. MEN zarezerwowało też ok. 2 tys. zł dotacji na każdego sześciolatka, który trafiłby do szkoły. Wyliczono, że takich dzieci mogłoby być 112 tys. Na te pieniądze w tym roku samorządy już liczyć nie mogą. Choć niektóre rozpoczęły przygotowania do przyjęcia sześciolatków. – Wykonujemy remonty w szkołach. Przygotowaliśmy też poradnie psychologiczno-pedagogiczne do przeprowadzania konsultacji z rodzicami sześciolatków. Mamy także zaplanowane 500 tys. zł na dalsze inwestycje i nie zrezygnujemy z nich, nawet jeśli MEN przełoży reformę – mówi Ewa Kamińska, wiceprezydent Gdańska.
Zmiany bez pieniędzyToteż, jak ustaliła „Rz”, MEN będzie chciało ratować reformę, dając samorządom dowolność jej wprowadzania w tym roku. – Odpowiednie poprawki do ustawy, w której zapisano obniżenie wieku szkolnego, ma wprowadzić Senat – mówi „Rz” osoba związana z MEN. – W ten sposób ten rok będzie tylko pilotażem. Właściwe wprowadzenie reformy zapisane zostanie na 2010 r. Rodzice nadal będą mieli wybór, czy chcą posłać w 2009 r. sześciolatka do pierwszej klasy. – Ale szkoły będą mogły każdemu z nich odmówić ze względów organizacyjnych, jeśli samorząd nie zdoła za własne środki przygotować miejsc dla małych dzieci – mówi nam inny rozmówca. Takie rozwiązanie minister Katarzyna Hall prawdopodobnie przedstawi premierowi i senatorom Platformy, z którymi ma się dziś spotkać. Z reformy trudno się inaczej wycofać niż przez poprawki wprowadzone w Senacie, bo ustawa obniżająca wiek szkolny przeszła już przez Sejm. I jest w niej zapis, że do szkół na wniosek rodziców w tym roku pójdą sześciolatki urodzone między 1 stycznia a 30 kwietnia 2003 r., a także pozostałe dzieci z tego rocznika, jeżeli szkoła jest przygotowana na ich przyjęcie. Co więcej minister podpisała już rozporządzenie, które od września wprowadza nowe – dostosowane do obniżenia wieku szkolnego – programy nauczania. Rozpoczęło się też zatwierdzanie do użytku szkolnego podręczników zgodnych z nową podstawą programową.
Nikt z MEN nie chciał wczoraj komentować zmian w
reformie. W oficjalnym komunikacie podano, że „trwają rządowe
konsultacje w sprawie niezbędnych oszczędności w wydatkach budżetu
państwa”. |