|
Niemiła niespodzianka - szkoły i przedszkola zamknięte! |
|
|
|
|
piątek, 04 czerwiec 2010 |
Rodzice, którzy idą w piątek do pracy i nie mają z kim zostawić swoich pociech, na pewno wycedzą przez zęby: A to klops! Przedszkola i szkoły mają dzień wolny - część placówek pełni jedynie świetlicowe dyżury.
Pełnowymiarowych lekcji nigdzie dzisiaj nie będzie
Dlaczego szkolny dzwonek się nie rozlegnie, wyjaśnia Małgorzata Palanis, rzecznik prasowy Kuratorium Oświaty w Białymstoku: - Zgodnie z rozporządzeniem resortu edukacji w szkołach, w których zajęcia dydaktyczno-wychowawcze są realizowane przez pięć dni w tygodniu, dzień 2 maja (jeśli wypada w dzień powszedni) i piątek po święcie Bożego Ciała są dniami wolnymi od zajęć dydaktyczno-wychowawczych. To samo rozporządzenie mówi, że dla uczniów, których rodzice nie mogą zapewnić opieki m.in. w piątek po święcie Bożego Ciała, szkoła ma obowiązek zorganizować zajęcia wychowawczo-opiekuńcze - tłumaczy rzeczniczka.
Szkoły i przedszkola z tego obowiązku zapewnienia opieki wybrnęły tak, że przyjmowały zapisy od rodziców, którzy nie mają z kim zostawić dzieci. Po to, aby wiedzieć, ile maluchów i ilu uczniów będzie musiało dzisiaj przyjść do danej placówki. Z myślą o nich właśnie organizowane będą piątkowe zajęcia w niektórych przedszkolach i szkolnych świetlicach. Problem w tym, że wiele placówek z tą informacją wyszło do rodziców dopiero we wtorek lub środę. Nie zabraknie i takich dorosłych, którzy o długim weekendzie w szkołach dowiedzą się dzisiaj, odprowadzając jak co rano dzieci na zajęcia. Przywitają ich zamknięte drzwi. Wielu rodzicom w takiej sytuacji zdziwienie miesza się ze zdenerwowaniem.
- Jestem wkurzona, to jakieś absurdalne. Nie wszyscy przecież mają tyle szczęścia, żeby w piątek nie iść do pracy, nie każdy ma również możliwość wzięcia urlopu. Co w takiej sytuacji robić? Najgorsze, że szkoły i przedszkola jakoś słabo informowały o tym, że zajęć nie będzie. Ja o tym, że podstawówka mojej córki ma wolne w piątek, dowiedziałam się w środę, a mąż ogłoszenie w tej sprawie wypatrzył w przedszkolu we wtorek. Chyba nie tak powinno wyglądać informowanie rodziców - mówi zdenerwowana mama ośmiolatki i przedszkolaka (chce pozostać anonimowa), która w piątek pracuje.
Sprawdziliśmy, jak wygląda to w Białymstoku. Przykładem placówki, gdzie zajęć w piątek nie będzie, jest Przedszkole Samorządowe nr 35 przy ul. Wesołej.
- Ze względu na niską frekwencję mamy wolne - usłyszeliśmy w sekretariacie.
Lekcji nie będzie też w podstawówce nr 4 przy ul. Częstochowskiej czy Szkole Podstawowej nr 50 przy ul. Pułaskiego.
- Zgodnie z rozporządzeniem szkoła ma dzień wolny. Oczywiście jeżeli są rodzice, którzy nie mają jak zapewnić dzieciom opieki, musimy im to zabezpieczyć w postaci choćby zajęć w świetlicy - słyszymy w sekretariacie podstawówki nr 50.
Jak co dzień pracować za to będzie Przedszkole Samorządowe nr 31 przy ul. Świętokrzyskiej. Tam zgłoszonych zostało ponad dwadzieścioro dzieci i z myślą o nich placówka będzie otwarta. W Przedszkolu Samorządowym nr 29 również będzie dyżur.
- Na 150 dzieci, jakie mamy, zgłosiło się 15 i dla nich pracujemy - usłyszeliśmy w tej placówce.
Czy do takich przedszkoli swoje pociechy mogą przyprowadzić ci rodzice, których przedszkola będą w piątek zamknięte?
- Myślę, że taka możliwość byłaby, ale to trzeba by było ustalić kilka dni wcześniej z dyrektorami przedszkoli. Po to, żeby ci, którzy przyjdą w piątek do pracy, wiedzieli, iloma maluchami muszą się zająć - informują nas w Przedszkolu nr 29.
Źródło: Gazeta Wyborcza
|