|
Przedszkolaki mają świętować |
|
|
|
|
czwartek, 29 kwiecień 2010 |
Pracujesz w przedszkolu, szkole jesteś rodzicem kilkulatka? Nie wiadomo, czy możesz zaplanować sobie majówkę. Może bowiem się okazać, że w niedzielę zostaniesz oddelegowany na obchody Święta Flagi Państwowej.
Święto obchodzone jest 2 maja. Urząd miejski w Białymstoku z tej okazji tradycyjnie przygotowuje uroczystość przy pomniku marszałka Józefa Piłsudskiego. Rozpocznie się w niedzielne południe. Zgodnie z sugestią magistratu każde z ponad 50 samorządowych przedszkoli powinno mieć tam swoją reprezentację. W jej skład mają wchodzić: przedstawiciele dyrekcji, wychowawczynie oraz przedszkolaki wraz z rodzicami.
Pomysł obowiązkowego świętowania, zwłaszcza w dzień wolny od pracy, krytykują rodzice dzieciaków.
- Wracają czasy komuny, trzeba odnowić zwyczaje przymusowego spędu ludu pracującego. Nasze kochane władze wymyśliły urządzenie 2 maja spędu delegacji maluchów ze wszystkich białostockich przedszkoli. Delegacja ma liczyć co najmniej sześcioro "smerfów" z każdego przedszkola. Stawiennictwo bardzo obowiązkowe pod groźbą sankcji służbowych. Ja rozumiem patriotyzm, ja rozumiem Święto Flagi, ale kurczę, w przedszkolu moich dzieci, jak i innych - a wiem to od znajomych - trwa istna łapanka dzieci z rodzicami. Ci nie wyjadą na wieś, nie wyjadą za granicę, nie będą grillować, nie będą spacerować, nie będą się relaksować na swój własny sposób. Nasze władze mają to w nosie. Oj nieładnie, co to za patriotyzm z musu? - napisał na forum internetowym "Gazet" rodzic, podpisujący się adam360.
Jego zdanie podzielają inni forowicze. Złości nie kryje również wielu pracowników przedszkoli, którzy w dzień wolny od pracy jednak będą pracować.
- Ten pomysł to głupota. Myślałam, że czas przymusowego chodzenia na majowe apele już dawno minął. Dostaliśmy w poniedziałek przykaz, że mamy czym prędzej zorganizować taką delegację. Proszę mi powiedzieć, kto w niedzielę, kiedy można zorganizować majówkę, będzie chciał na ochotnika zostać w mieście i czuwać? Żadna z nas nie pali się do tego, żeby w niedzielę być w pracy. Szanuję ideę, ale przecież patriotyzmu można dzieci uczyć inaczej - mówi jedna z przedszkolanek, która bojąc się o pracę, prosi, aby jej dane i nazwa przedszkola pozostały anonimowe.
Dyrektorzy placówek oficjalnie temat łagodzą. Podkreślają, że nikt z urzędu miejskiego do pojawienia się na miejskich uroczystościach nikogo nie zmusza.
- To nie jest przymus. Ze strony urzędu miejskiego jest oczekiwanie i nadzieja, że każde z przedszkoli wytypuje swoją delegację. W mojej placówce, jeżeli chodzi o wychowawców, którzy tam pójdą, problemu nie ma, bo sami znaleźli się chętni. Zgłoszonych mamy również dwoje dzieci - mówi Jadwiga Siemaszko, dyrektor Przedszkola Samorządowego nr 40 "Wesołej Ludwiczki" przy ul. Komisji Edukacji Narodowej.
- Oczywiście termin jest niezręczny, bo wiele rodzin zaplanowało już majowe wyjazdy. Ale znalazło się kilku rodziców, którzy w imieniu naszego przedszkola na uroczystości się pojawią. Ale nie będzie to duża delegacja. Symbolicznie zaznaczymy, że przyszliśmy - mówi Joanna Laskowska, dyrektor Przedszkola Samorządowego nr 12 "Tęczowe" przy ul. Podleśnej.
Wychowawcy w przedszkolach tylko uśmiechają się na takie tłumaczenia.
- Niby wszystko jest dobrowolne, ale proszę sobie wyobrazić, że nie znajdzie się taka reprezentacja. Dyrektor do tego nie dopuści.
O wyjaśnienie sprawy z majowym apelem poprosiliśmy miejski departament edukacji, kultury i sportu. Bo to z jego strony wyszła prośba o to, by maluchy na uroczystości się pojawiły. Łucja Orzechowska przekonuje, że sugestia, aby przedszkolaki z rodzicami stawiły się w dzień wolny od pracy na miejskich uroczystościach jest jak najbardziej na miejscu. Dodaje, że dotyczy ona także szkół.
- Wyjdźmy od tego, że jest to ważne patriotyczne święto, a wychowanie i nauka patriotyzmu zaczyna się w domu u boku rodziców. Dlatego poza wszystkimi placówkami oświatowymi, szczególnie zapraszamy przedszkolaki z ich rodzicami. Nie ma z naszej strony żadnego nakazu, a wyłącznie zachęta. Wiem, że jest to niedziela, ale jeżeli ze 120 przedszkolaków z danej placówki na uroczystość przyjdzie trójka czy czwórka dzieci, to chyba nikomu to za bardzo nie pokrzyżuje planów. Poza tym udział w takiej uroczystości traktować należy jako wyróżnienie - tłumaczy Lucja Orzechowska z miejskiego departamentu edukacji.
Źródło: Gazeta Wyborcza
|
|