|
Gdzie przyjęli naszego malucha |
|
|
|
|
piątek, 16 kwiecień 2010 |
Nerwowe bieganie wzrokiem po liście z nazwiskami i gorączkowe próby dodzwonienia się do przedszkolnych sekretariatów, gdzie telefony wręcz się urywały. Rano rodzice maluchów zaczęli sprawdzać, czy pociechy dostały się do wybranej placówki. Przedszkola w piątek ogłosiły listy przyjętych.
Zainteresowanie naborem do białostockich przedszkoli od kilku lat jest przeogromne. Nadgorliwi dorośli próbowali zapisać dzieci już pół roku wcześniej. Niektórzy już w styczniu dopominali się wydania karty zgłoszeń. Przedszkola zaś zgodnie z harmonogramem zgłoszenia przyjmowały od marca. Każdy z rodziców wybierał trzy placówki. Jeżeli pociecha nie dostała się do przedszkola pierwszego, dane dziecka przesłane zostały do przedszkola wybranego jako drugie lub dalej trzecie. W piątek placówki samorządowe ogłosiły listy przyjętych.
- Znajomy, który z rana odprowadzał swojego synka do przedszkola, przesłał SMS z informacją, że Nikolka jest na liście przyjętych. Kamień spadł mi z serca - cieszyła się pani Ewa, mama dwuipółlatki, która od września będzie uczęszczać do Przedszkola Samorządowego nr 25 w Białymstoku.
Na przedszkolnych listach widnieją nazwiska zarówno tych maluchów, które do przedszkola pójdą pierwszy raz, jak i tych, które w danej placówce będą kontynuować edukację.
- Od samego rana jest bardzo gorąco. Rodzice przychodzą i osobiście sprawdzają listę, dzwonią, dopytują co robić, jeśli dziecko nie zostało przyjęte - usłyszeliśmy w Przedszkolu Samorządowym nr 7 przy ul. Bydgoskiej, gdzie przyjęto w sumie 125 dzieci.
W Przedszkolu Samorządowym nr 78 przy ul. Zagórnej tych najmłodszych dzieci, które dopiero rozpoczynają edukację przedszkolną, jest 44. Tu również od świtu ożywienie było spore.
- Od samego rana rodzice zaglądają i sprawdzają wyniki, dopytują o szczegóły. Trochę zamieszania wprowadził fakt, że na stronie internetowej naboru pojawiła się informacja, że mamy jeszcze siedem wolnych miejsc [takie dane pojawiły się też w kilku innych przedszkolach i podstawówkach - red.]. A to nieprawda, to błąd systemu. Wystarczy wejść w szczegóły informacji o naszym przedszkolu, by zobaczyć, że miejsc wolnych nie mamy - mówiła Katarzyna Żuk, dyrektor Przedszkola nr 78.
Niektórzy rodzice uskarżali się nie tylko na błędne informacje o wolnych miejscach w przedszkolach i szkołach podstawowych, ale i fakt, że nie byli się w stanie zalogować w serwisie z wynikami. W urzędzie miejskim nie otrzymaliśmy informacji czy strona miała awarię, czy też po prostu zbyt wielu chętnych w tym samym czasie chciało sprawdzić wyniki.
Szczęśliwi rodzice przyjętych dzieci powinni jeszcze pamiętać, że do 30 kwietnia muszą podpisać umowę z przedszkolem, bo jej brak traktowany jest jako rezygnacja z miejsca, na które czym prędzej zapisany zostanie inny maluch.
Magistrat - wszystkim powinno starczyć miejsca
Na pewno nie brakuje rodziców, którzy mają niewesołe miny, bo ich dziecko nie dostało się do upatrzonego przedszkola. Z danych Urzędu Miejskiego w Białymstoku wynika, że najbardziej oblegane były placówki na osiedlach: Białostoczek, Piasta, Bacieczki, TBS czy Nowe Miasto. Z informacji magistratu na 9 kwietnia, kiedy minął termin przyjmowania zgłoszeń w przedszkolach, wynika, że 351 maluchom może zabraknąć miejsc. Ale jeżeli uwzględni się takie parametry, jak fakt, że wśród zgłaszanych dzieci były również dwulatki, dzieci spoza gminy, czy te, których rodzice nie pracują (czyli w domu ma się kto nimi zająć), to - jak czytamy w raporcie magistratu - miejsc powinno wystarczyć dla wszystkich dzieci, które muszą mieć zapewnioną opiekę (roczny obowiązek przedszkolny, sprawia że priorytetem jest przyjmowanie 5 - i 6-latków). W przyszłym tygodniu dane te zostaną uaktualnione. Dopiero wówczas będzie pełna jasność, czy rzeczywiście każdy kilkulatek od września pójdzie do przedszkola.
Przypomnijmy też, że z myślą o dzieciach, którym miejsc w przedszkolach zabraknie - a rok temu było ich około 300 - urząd miejski otworzył oddziały przedszkolne w szkołach podstawowych. Program tam realizowany oraz wyposażenie sal powinno być takie samo, jak to, które mają dzieci w przedszkolach. W tym roku na takie maluchy czekały podstawówki nr: 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 11, 12, 14, 15, 16, 19, 20, 21, 26, 28, 29, 31, 32, 34, 37, 43, 44, 45, 47, 49, 50, 51, 52. W niektórych z tych szkół być może są jeszcze wolne miejsca.
Jeśli nie przedszkole to co?
Rodzicom, których dzieciom zabrakło miejsc w samorządowych placówkach (a jest ich w Białymstoku ponad 50), a nie chcą posyłać ich do szkoły, zostają przedszkola prywatne i kluby malucha. Miejsc prywatnej opieki nad dzieckiem z roku na rok w Białymstoku przybywa. Furtką dla tych, którzy chcą oferować opiekę dla przedszkolaków są obowiązujące od roku przepisy Ministerstwa Edukacji Narodowej o alternatywnych formach wychowania (chodzi głównie o zespoły wychowania przedszkolnego i punkty przedszkolne, w których zajęcia mogą się odbywać po kilka godzin dziennie, a posiłki mogą przygotować rodzice).
W Białymstoku mamy do wyboru: przedszkola niepubliczne i tzw. kluby malucha. Te drugie oferują opiekę również najmłodszym dzieciom 5-, 7-miesięcznym. Opiekunki zajmą się pociechą zarówno, kiedy mama decyduje się wrócić na stałe do pracy, jak i wtedy, gdy tylko potrzebuje kilku godzin na załatwienie spraw urzędowych. Cennik opieki w klubie malucha to średnio 7-10 zł za godzinę (w weekend około 15 zł). Oferują one też opiekę miesięczną, która kosztuje niemało, bo od 400 do 800 zł (podobny cennik obowiązuje w przedszkolach prywatnych). Dla porównania miesięczna opłata w żłobku miejskim to około 150 zł, zaś w przedszkolu miesięczny koszt to około 300 zł.
- Zapotrzebowanie na takie placówki jak nasza jest ogromne. Rodzice przekonują się, że tu opieka jest na bardzo wysokim poziomie i to ich do nas zachęca. Wiedzą, że kiedy oni są w pracy, my dajemy ich dzieciom troskliwą opiekę - opowiada Ewa Wojtach-Sasinowska, założycielka klubu malucha Nasze Krasnoludki przy ul. Prowiantowej (ma też filię przy Marczukowskiej).
Od kwietnia w Białymstoku działa również nowe Przedszkole Niepubliczne "Słoneczne Przedszkole" przy ul. Gajowej 108. Zostało przygotowane dla 120 dzieci.
Do wyboru zostaje jeszcze opiekunka, ta jednak za miesiąc opieki nad dzieckiem weźmie przynajmniej tysiąc złotych.
Nabór w innych szkołach
Listy przyjętych ogłosiły w piątek również szkoły podstawowe. Tam już emocji nie było, bo podczas naboru do podstawówek obowiązuje rejonizacja (choć jeżeli rodzic uznał, że chce, by jego dziecko chodziło do innej placówki, miał prawo je przepisać). W piątek również minął termin, do kiedy trzeba było składać dokumenty do gimnazjów - tu również obowiązuje rejonizacja. Szóstoklasiści muszą pamiętać, że do 29 czerwca trzeba złożyć w gimnazjach świadectwa ukończenia szkoły podstawowej. W lipcu gimnazja ogłoszą listy przyjętych.
Źródło: Gazeta Wyborcza
|
|