|
Uniwersytet w Białymstoku przeciwko zmianom |
|
|
|
|
piątek, 02 kwiecień 2010 |
Suchej nitki nie zostawili na proponowanej przez minister Kudrycką strategii szkolnictwa wyższego na najbliższe 10 lat jej koledzy z Białegostoku. - Podważa autonomię, niszczy rozwiązania samorządowe, zmierza do centralizacji, jakiej nie było nawet w czasach PRL-u - opiniuje senat Uniwersytetu w Białymstoku.
To pierwsza tak zdecydowana odpowiedź na plany minister nauki prof. Barbary Kudryckiej, zresztą wywodzącej się ze środowiska naszego uniwersytetu. Elementem reformy jest strategia na lata 2010-2020, przygotowana na zlecenie ministerstwa przez firmę Ernst&Young oraz Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową. Rywalizuje z nią koncepcja Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich (cieplej przyjęta). Minister Kudrycka ma oprzeć się na obydwu programach. Strategia Ernst&Young jest nie do przyjęcia dla białostockich senatorów. Dlaczego?
- Bo na pierwszym miejscu stawia kryterium efektywności ekonomicznej, a nie troskę o jakość kształcenia i badań naukowych - mówi prof. dr hab. Jerzy Nikitorowicz, rektor Uniwersytetu w Białymstoku, przewodniczący senatu, który w środę przyjął krytyczną opinię na temat strategii. Teraz roześle ją do ministerstwa i innych uczelni w kraju.
Zamach na autonomię
Zarzuty sformułowane są konkretnie - w siedmiu punktach. Dotyczą szczegółowych rozwiązań, które "mogą wzbudzić zaniepokojenie środowiska akademickiego".
Przykładem na podważenie dotychczasowej autonomii jest propozycja administracyjnego wprowadzenia rad powierniczych do struktur uczelni. A zwłaszcza ich szerokie uprawnienia - np. do ogłaszania i przeprowadzania konkursu na stanowisko rektora.
Kolejne zarzuty dotyczą prób zbytniego podporządkowania uczelni ministerstwu i zniszczenia zróżnicowania naukowego, dydaktycznego i organizacyjnego poszczególnych uczelni. Każda uczelnia buduje je na swój sposób: za pomocą odrębnej specyfiki badań naukowych, nawiązywaniem do innych tradycji akademickich, koniecznym dystansem względem przemijających trendów ideologicznych i politycznych.
Wątpliwą - zdaniem senatorów z UwB - jest także propozycja wprowadzenia przedstawicieli środowiska społeczno-gospodarczego poszczególnych regionów do organów uczelnianych z prawem decydowania o podstawowych kierunkach rozwoju uczelni, w miejsce wypowiadania jedynie swych opinii wskazujących na potrzeby regionalnego rynku pracy, gospodarki i funkcjonowania instytucji publicznych.
Duży może więcej. Co z małym?
Strategia w części bazuje na rozwiązaniach szkolnictwa amerykańskiego, np. wprowadza kolegia akademickie, wzorowane na uczelniach amerykańskich typu college. Często też mowa w raporcie o zwiększeniu konkurencyjności. Jego twórcy przewidzieli opór przeciwko wprowadzeniu tych rozwiązań - zagrożeń upatrują m.in. w: "niechęci środowiska akademickiego do porównywania się z innymi oraz do ocen przez otoczenie zewnętrzne".
Uniwersyteccy wykładowcy odpowiadają, że nie chcą, by uczelnie były traktowane podobnie do przedsiębiorstw, w pełni podporządkowanym regułom rynku i konkurencji. Uważają, że uczelnie powinny śledzić mechanizmy rynkowe i mieć zagwarantowane rozwiązania instytucjonalne, aby reagować na wyzwania rynku z zasadniczym dystansem oraz logiką.
I wreszcie - sen z powiek spędza im propozycja zmiany finansowania uczelni poprzez ograniczenie tzw. dotacji stabilizacyjnej na rzecz innych form pozyskiwania środków: konkursów czy zamawiania usług akademickich. "To realne zagrożenia stabilności funkcjonowania uczelni. Propozycje te zmierzają do takiego scentralizowania zarządzania publicznymi szkołami wyższymi, jakiego nie było nawet w czasach PRL" - czytamy w opinii.
Środowisko uniwersyteckie bardziej skłania się ku propozycjom KRASP. Choć nie bezkrytycznie. Obawia się stworzenia kilku czy kilkunastu "okrętów flagowych". A co z uczelniami, które wśród nich się nie znajdą? Aby jakoś ratować przyszłość, mniejsze ośrodki akademickie powoli planują zjednoczenie sił.
- Powinniśmy wznowić rozmowy o stworzeniu federacji, która da większe szanse rozwoju naukowego - rektor Nikitorowicz apeluje do swoich kolegów z innych białostockich uczelni.
Jeszcze podyskutują o nowelizacji
W opinii senatu UwB potrzebne są otwarte konsultacje, "którym nie powinien towarzyszyć pośpiech". Te akurat pani minister planuje, ponieważ powstający przez dwa i pół roku projekt już wywoływał niemałe kontrowersje. Ale nie w najbliższym czasie - teraz tematem numer jeden jest świeżo ogłoszony (w poniedziałek) projekt nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym. Jego podstawowe założenia to: tylko jeden kierunek studiów bezpłatny i tylko dwa etaty dla naukowca, o czym już pisaliśmy. Senat UwB ma się nim zająć w ciągu najbliższego miesiąca.
Źródło: Gazeta Wyborcza
|