|
Ruch w przedszkolach - rodzice zgłaszają maluchy |
|
|
|
|
wtorek, 09 marzec 2010 |
Choć przedszkola zgłoszenia przyjmują przez miesiąc, sumienni rodzice już w pierwszych dniach rekrutacji złożyli odpowiednie dokumenty.
W Przedszkolu Samorządowym Nr 1 przy ul. Kawaleryjskiej z zapełnieniem miejsc nie będzie problemu. Zwłaszcza, że placówka nie jest duża i na nowych maluchów czeka niespełna 30 miejsc.
- Na dzień dzisiejszy mamy wprowadzonych 12 zgłoszeń, z tego co widzę - rodzice tych dzieci są pracujący - wyjaśnia Maria Lisowska dyrektor przedszkola nr 1. - 13 marca mamy dzień otwarty i liczymy, że wówczas sporo osób złoży kolejne dokumenty. Co do dzieci starszych to odejdzie od nas tylko jeden pięciolatek, którego rodzice przepisują do prywatnej placówki. Pozostałe dzieci w tym wieku zostają z nami. Rozdaliśmy rodzicom informatory z ofertą szkół podstawowych, ale póki co żaden się nie zdecydował na przeniesienie dziecka.
Rekrutacja do białostockich przedszkoli rozpoczęła się w poniedziałek, potrwa do 9 kwietnia. Jak co roku, tłok przy zapisywaniu trzy- i czterolatków jest spory. Magistrat chcąc zwiększyć liczbę miejsc w przedszkolach, wydał specjalną broszurkę dla rodziców, z ofertą podstawówek. W ten sposób chce zachęcić dorosłych do posłania pięcio- i sześciolatków do szkół. Póki co, ta alternatywa nie cieszy się zbyt wielkim powodzeniem, dyrektorzy wielu przedszkoli, podobnie jak szefowa "jedynki", przyznają, że najstarsi podopieczni zostają na kolejny rok w ich placówce.
- Zdecydowała się na to większość rodziców starszych dzieci, wnioskuję, że zrobili tak dla spokoju wewnętrznego dziecka. By pięciolatek pozostał jeszcze ze swoją panią, z grupą rówieśników, z którą się zżył. A już jak będzie nieco starszy wprowadzą go jako sześcio- czy siedmiolatka w szkolne środowisko - mówi Agnieszka Guzowska, dyrektorka Przedszkola Samorządowego Nr 23 przy ul. Konopnickiej w Białymstoku.
Tam na najmłodsze dzieci czekają 24 miejsca, a zgłoszonych kart jest około 15. Choć - jak podkreśla dyrektor Guzowska - wydano ich dużo więcej i to zapewne kwestia czasu, gdy wszystkie zostaną złożone do przedszkola.
Sporo - bo 65 miejsc czeka na dzieci (w różnym wieku) w białostockim Przedszkolu Samorządowym Nr 32 przy ul. Pułaskiego. W tej placówce również jest dużo dzieci w wieku pięciu i sześciu lat, m.in. dlatego, że przedszkole poza zwykłymi oddziałami prowadzi również tzw. pięciogodzinną zerówkę.
- Podliczając ilość tych dzieci mamy około pięciu oddziałów z najstarszymi dziećmi, z czego w sumie około jeden przejdzie od nas do szkoły podstawowej - - informuje Marzena Tekień, dyrektor przedszkola nr 32 w Białymstoku. - Taką decyzję podjęli rodzice głównie sześciolatków. Oraz ci, którzy jedno dziecko mają już w szkole podstawowej, i aby było mniej kłopotów z dowożeniem na zajęcia, zdecydowali, sześciolatka przepisać również do szkoły. Zanim to uczynili - najpierw sporo wypytywali, szukali informacji w internecie, interesowali się tematem.
Okazją do zapoznania się z ofertą - zarówno przedszkoli jak i podstawówek - są dni otwarte. Listy przyjętych przedszkola podadzą w połowie kwietnia.
Źródło: Gazeta Wyborcza
|