hot links menu

Publikacje nauczycieli

Inne
Dodaj publikację

Szkolny start dziecka

e-ksiązki, e-prasa

Odwiedza nas 34 gości
odwiedzających: 499218
Zeszyty ekologiczne
Advertisement
taking_notes
W Białymstoku brakuje żłobków PDF Drukuj E-mail
poniedziałek, 22 luty 2010

Tłok w żłobkach miejskich podobny jak w przedszkolach, zapisanie tam malucha graniczy z cudem. Dlatego magistrat chciałby w tym roku otworzyć jeszcze jedną taką placówkę przy ul. Pogodnej. Zwłaszcza, że osoby prywatne nie garną się do zakładania żłobków, jeśli już - to otwierają tzw. kluby malucha.

Obecnie w Białymstoku znajduje się pięć miejskich żłobków i dwie ich filie. Rodzice, którzy po kilkumiesięcznej opiece nad maluchem chcą wrócić do pracy, wiedzą jak trudno dla 6-miesięcznej czy rocznej pociechy znaleźć lokum.

- W tym roku zamierzamy zwiększyć liczbę miejsc w żłobkach o dwa dodatkowe oddziały, każdy przygotowany dla 25 dzieci [już jesienią 2009 miasto otworzyło dodatkowe cztery oddziały dla setki maluchów - red]. Do tego staramy się o odzyskanie budynku przy ulicy Pogodnej, który dzierżawi niepubliczny ZOZ. Rozmowy prowadzone są przy współudziale Zarządu Mienia Komunalnego. Gdybyśmy ten budynek otrzymali, to w budżecie już są zabezpieczone środki na stworzenie tam żłobka, z liczbą miejsc w granicach 75-100 - informuje kierownik referatu zdrowia i lekarz miejski Janusz Zawistowski.

Żłobek - czyli zakład opieki zdrowotnej

Choć rodzice uskarżają się, że w mieście żłobków jest wciąż za mało, nie ma chętnych do tego, by takie prywatne placówki otwierać. Pomysł na zachęcenie do otwierania takich placówek znalazł magistrat w Krakowie. Tam, by rozładować kolejki do żłobków, miasto chce ogłosić konkurs dla prywatnych osób na opiekowanie się dziećmi w wieku do trzech lat. Dostaną od gminy 800 zł na każdego malucha, ale od rodziców nie mogą pobierać większej opłaty miesięcznej niż żłobki publiczne tj. 175 zł.

W Białymstoku na razie zakusów na takie akcje nie ma. A Janusz Zawistowski z referatu zdrowia przyznaje, że w ostatnim czasie nie wpłynął do niego żaden formalny wniosek od osoby prywatnej, która żłobek chciałaby otworzyć. Co prawda - odbiera telefony w tej sprawie, ale kiedy wyliczy, jakie wymogi trzeba spełnić by żłobek otworzyć, kontynuacji tematu nie ma. - Problemem i hamulcem przy podejmowaniu takiej inicjatywy jest fakt, że żłobki w świetle przepisów traktowane są jako zakłady opieki zdrowotnej a to pociąga za sobą szereg wymogów sanitarnych jakie trzeba spełnić. Jeżeli już takie placówki powstają to nie mianują się żłobkami a klubami malucha i wówczas traktowane są jak rodzaj działalności gospodarczej, a nie ZOZ. I tam już tak obostrzonych przepisów nie ma - tłumaczy Janusz Zawistowski, lekarz miejski.

Te obostrzone przepisy w żłobkach to choćby: 3 mkw. na dziecko, osobna sala do zabaw, osobna do leżakowania, pomieszczenia na brudne pieluchy, w kuchni osobne pomieszczenie na jajka i ziemniaki, plus opieka, głównie pielęgniarska. Janusz Zawistowski uważa, że sytuacja na żłobkowym rynku się zmieni gdy wprowadzone w życie zostaną nowe przepisy, nad którymi pracuje Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Zgodnie z nimi żłobki przestaną być traktowane jak zakłady opieki zdrowotnej.

Kluby malucha - chętnych więcej niż miejsc

Zanim jednak nowa ustawa zostanie przyjęta, rodzice, którym nie uda się zapisać malucha do żłobka, korzystają z pomocy babć i prywatnych klubów malucha. To placówki na wzór przedszkolo-żłobków, gdzie pociechą opiekunki zajmą się zarówno kiedy mama decyduje się wrócić na stałe do pracy, jak i wtedy gdy potrzebuje tylko kilku godzin na załatwienie spraw urzędowych. W Białymstoku takich placówek jest kilka, m.in. Klub Malucha "Kangurek" przy ul. Nowosielskiej, Klub Malucha "Ciuchcia" przy ul. Komisji Edukacji Narodowej, jest też "U Biedronki" przy ul. Grabowej i "Chatka Puchatka" na Piasta. W większości tych placówek przyjmowane są już 6-miesięczne maluchy, które można zostawić na kilka godzin w dni robocze (cena od 7 zł do 10 zł za godzinę) i weekendy (około 15 zł za godzinę). Podobnie jak przedszkola, tak i żłobki oferują również opiekę miesięczną (kosztuje niemało bo od 400 do 800 zł; dla porównania miesięczna opłata w żłobku miejskim to około 150 zł). W klubach malucha dzieci mają zapewnioną opiekę wychowawczą i zdrowotną, wyżywienie (również mleko i jedzenie ze słoiczków) i zajęcia, podczas których uczą się i bawią. Mimo iż opieka w klubach malucha sporo kosztuje podobnie jak w placówkach samorządowych nie mają one problemu z zapełnieniem list chętnych.

Tak jest np. w prywatnej placówce dziennej opieki nad dzieckiem '"Nasze Krasnoludki" przy ul. Prowiantowej (ma też filię przy Marczukowskiej). W weekend odbyły się tam dni otwarte, i jak mówi szefowa prywatnego żłobko-przedszkola tylko w sobotę swoje pociechy na listę chętnych zgłosiło kilkunastu rodziców.

- To też pokazuje, że zapotrzebowanie na takie placówki jak nasza jest w Białymstoku ogromne. Zwłaszcza, że trafiają do nas już 5-7miesięczne maluszki. Założenie takiego prywatnego ośrodka opieki nad dziećmi nie jest łatwe, normy sanitarne są bardzo wyostrzone. Jako prywatna placówka nie dostajemy również żadnego dofinansowania, stąd miesięczne opłaty nie są małe. Ale jak widać - to rodziców nie odstrasza i chętnych jest zdecydowanie więcej niż miejsc - opowiada Ewa Wojtach-Sasinowska, założycielka klubu malucha "Nasze krasnoludki".

Źródło: Gazeta Wyborcza

 
wstecz   dalej »
ling.pl - darmowy slownik internetowy: polsko- angielski, niemiecki, francuski, wloski, hiszpanski, rosyjski
[Szukaj w slowniku] slownik angielski - niemiecki - francuski - wloski - hiszpanski - rosyjski - polski | 2 mln hasel