|
Dysleksja tylko do podstawówki |
|
|
|
|
czwartek, 04 luty 2010 |
Resort edukacji chce żeby od przyszłego roku szkolnego gimnazjaliści i licealiści nie dostawali już zaświadczeń o dysleksji. Prawo do takiego dokumentu będą mieli tylko uczniowie podstawówek.
Ministerstwo Edukacji Narodowej planuje, że wraz z początkiem września w podstawówkach powstaną specjalne zespoły złożone z nauczycieli, pedagogów i psychologów które od najmłodszych lat będą oceniać zdolności dzieci pod względem pisania i czytania. A raz wydana w podstawówce opinia o dysleksji będzie ważna na wszystkich etapach kształcenia.
- Na razie jest za wcześnie, żeby cokolwiek komentować. Brakuje szczegółów, jak konkretnie praca takich zespołów ma wyglądać - usłyszeliśmy w łomżyńskim oddziale Polskiego Towarzystwa Dysleksji.
Zamierzeń Ministerstwa Edukacji nie komentuje również łomżyńska Okręgowa Komisja Egzaminacyjna, która nadzoruje przebieg egzaminów zewnętrznych.
Resort edukacji chęć wprowadzenia zmiany tłumaczy tym, że z jednej strony chce pomóc uczniom, którzy mają kłopoty z ortografią i czytaniem, a z drugiej zmniejszyć ilość zaświadczeń wydawanych zbyt pochopnie, tuż przed egzaminami. Od kilku lat bowiem w obawie przed niską oceną lub oblaniem egzaminu "bardziej pomysłowi" uczniowie - którzy do tej pory z klasówkami z języka polskiego o dziwo sobie radzili - ustawiali się w kolejkach do lekarzy po zaświadczenie o dysleksji. Zwłaszcza, że ci, którzy mają kłopoty z pisaniem, mogą liczyć na ulgi, np. pisać egzamin literami drukowanymi, mają więcej czasu na przeczytanie poleceń, a egzaminatorzy nie biorą pod uwagę błędów w pisowni. - To, że resort edukacji chce, żeby dysleksja była wykrywana jak najwcześniej, to dobrze. Natomiast trzeba doprecyzować choćby to, na jaką pomoc ze strony szkoły może liczyć taki uczeń z zaświadczeniem oraz, czy ta pomoc będzie cykliczna. Czyli, że po ukończeniu podstawówki uczeń z dysleksją nie zostanie pozostawiony samemu sobie, ale dostanie wsparcie również w gimnazjum i liceum. Warto uczyć uczniów, jak i ich rodziców, że dysleksja nie może być wymówką czy zwolnieniem z pracy nad sobą i swymi umiejętnościami - mówi Ewelina Krupnicka, pedagog szkolny.
Konsultacje społeczne proponowanych zmian potrwają do końca kwietnia. Jeśli podczas nich nie pojawią się zastrzeżenia, minister edukacji Katarzyna Hall podpisze rozporządzenie i tak jak planuje resort zmiany wejdą w życie od nowego roku szkolnego.
Źródło: Gazeta Wyborcza
|