|
Witaminy w szkole. Semestr drugi |
|
|
|
|
poniedziałek, 01 luty 2010 |
W lutym rozpoczyna się druga tura rozdawnictwa owoców i warzyw w podstawówkach. Jednak nie wszystkie szkoły je dostaną.
Owoce, warzywa i soki trafiają do uczniów klas I-III szkół podstawowych bezpłatnie w ramach ogólnopolskiego programu "Owoce w szkole". Za zdrowe przekąski płacą wspólnie polski rząd i Unia Europejska - w sumie 12 mln zł.
Program ten ma zachęcić dzieciaki, żeby zamiast batoników i chipsów chętniej jadły jabłka czy marchewkę.
Akcję koordynują lokalne oddziały Agencji Rynku Rolnego i to do nich muszą zgłaszać się i szkoły, i dostawcy zdrowych przekąsek. Potem firmy te podpisują umowy z konkretnymi szkołami, zaś ARR wypłaca im pieniądze.
Zdrowe przekąski odsłona pierwsza
Projekt podobnie jak rok szkolny podzielony jest na dwa semestry I i II. W tym pierwszym rozdawnictwo bezpłatnych przekąsek rozpoczęło się w październiku. Jesienią do białostockiej ARR zgłosiło się ponad 270 podstawówek, i zaledwie trzech dostawców (z Białegostoku, Bielska Podlaskiego i Hajnówki). Pojawiła się obawa, że nie wszystkie dzieciaki dostaną jabłka i marchewki. Na szczęście szkołom z okolic Suwałk czy Sejn owoce i warzywa przywożą plantatorzy z warmińsko-mazurskiego. Ostatecznie umowy z firmami podpisało 120 podstawówek w których uczniowie na przerwach pod okiem nauczycieli (żeby nic nie trafiło do kosza) jedli darmowe jabłka, marchewki, paprykę, ogórki i popijali soki.
Szkolnych przekąsek część druga
Drugi semestr zdrowego dożywania uczniów rozpoczyna się 1 lutego. Jako że w naszym regionie tego dnia rozpoczyna się drugi tydzień ferii, owoce i warzywa trafią do podlaskich podstawówek nieco później. Dzieciaki dostawać mają przekąski trzy razy w tygodniu. Tym razem w menu nie będzie papryki, za to mają dojść sezonowe truskawki.
Na drugi semestr do programu zgłosiły się 253 szkoły, m.in. z Łomży, Sokółki, Grajewa, Sztabina i Białegostoku. Podstawówek jest mniej, za to dostawców zgłosiło się więcej - bo ośmiu. Poza firmami, jakie współpracowały ze szkołami w pierwszym semestrze, pojawiły się firmy z: Suwałk (dwie), Łap, Zambrowa i Piątnicy.
Mimo iż to druga odsłona akcji i dostawców jest więcej, nie wszystkim szkołom owoce i warzywa ktoś przywiezie.
- Złożyliśmy wniosek do agencji, że chcemy wziąć udział w tym programie i na tym nasza rola chyba się zakończyła. Nie szukaliśmy dystrybutorów, i żadna firma sama do mnie się nie zgłosiła, że chce nam przywozić warzywa i owoce. Zaoferowała się jedynie taka, która chce sprzedawać w szkole chipsy z jabłek. Ale to miałoby być odpłatnie i chyba nie o to w tej akcji chodzi. Tak więc przypominamy się, że jesteśmy i czekamy - mówi Dariusz Jaworowski, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 2 w Mońkach, w której na takie darmowe przekąski czeka około 220 uczniów.
Akcje i tak warto chwalić
Wojciech Kasjanowicz, dyrektor białostockiego oddziału Agencji Rynku Rolnego, uważa, że mimo iż nie wszystkie szkoły, które chciały dostawać bezpłatnie owoce i warzywa, podpisały umowy z dostawcami, to i tak w nadchodzącym semestrze więcej dzieciaków w naszym regionie skorzysta z tego projektu.
- Na 253 szkoły, jakie się do nas zgłosiły, umowy ostatecznie podpisało 195 z nich. Ale to i tak o 75 więcej niż w tamtym semestrze, więc uważam, że można to uznać za sukces. Nie wiem dlaczego umów z dostawcami nie podpisały wszystkie szkoły. Jesteśmy jedynie pośrednikiem i nie uczestniczymy w rozmowach między szkołami a firmami. Ale podkreślam, że moim zdaniem te 195 podstawówek, do których owoce i warzywa trafią to dobry wynik. I akcję tę warto chwalić - podsumowuje Wojciech Kasjanowicz, szef ARR w Białymstoku.
Źródło: Gazeta Wyborcza
|