|
Mniej szkół do zamknięcia |
|
|
|
|
piątek, 29 styczeń 2010 |
Wójtowie i burmistrzowie mają teraz czas, aby złożyć do kuratorium wnioski z informacją, które szkoły chcą zamknąć. Póki co, lawiny zgłoszeń nie ma
Najczęściej chodzi o małe, wiejskie szkółki, w których uczy się garstka dzieci, i gmin na dalsze ich finansowanie zwyczajnie nie stać.
Formalna likwidacja w Pietkowie
Przez ostatnie dwa-trzy lata na takiej liście szkół do zamknięcia było po kilkanaście placówek. W ubiegłym roku zgłoszono ich kilka.
- Do tego momentu wpłynęła jedna uchwała intencyjna. Dotyczy ona filialnej szkoły w Pietkowie, która jest oddziałem szkoły podstawowej w Poświętnem - informuje Małgorzata Palanis, rzecznik prasowy Podlaskiego Kuratorium Oświaty w Białymstoku.
Jak tłumaczy wójt gminy Poświętne Witold Łapiński, zamknięcie szkoły to sprawa wyłącznie formalna.
- Już od 1 września ta podstawówka jest martwa, nie prowadzi się tam żadnych zajęć. Uczyło się tam zaledwie 13 uczniów i rodzice zdecydowali, że przeniosą je do Zespołu Szkół w Poświętnem. Teraz chcemy dopełnić jedynie spraw formalnych odnośnie likwidacji tej podstawówki. Co będzie w budynku po szkole w Pietkowie, tego jeszcze nie wiemy. Oczywiście niezależnie od tego, jakie będą pomysły, wszystkie będą konsultowane z mieszkańcami - mówi wójt Witold Łapiński.
Co ze szkołami w Puńsku?
W najbliższych dniach rozstrzygnie się również los szkół litewskich działających w gminie Puńsk. O ich kiepskiej sytuacji finansowej informowaliśmy w październiku. Pierwsza na liście do zamknięcia jest mała podstawówka w Widugierach, w której uczy się 13 uczniów. Utrzymanie jej kosztuje rocznie prawie 250 tys. zł, na co gmina otrzymuje ponad 100 tys. zł dotacji, resztę musi wyłożyć sama. Poza podstawówką w Widugierach likwidacja grozi też szkole w Smolanach, gdzie również uczy się kilkunastu uczniów. W dalszych planach brane pod uwagę są również szkoły w Nowinikach i Przystawańcach, w których lekcje również prowadzone są w języku litewskim. Gminie Puńsk brakuje pieniędzy na ich utrzymanie.
- Jeszcze nie mamy decyzji w tej sprawie. Niebawem odbędzie się sesja rady gminy i wówczas będziemy mogli mówić o jakichś wiążących decyzjach. Zresztą na podjęcie ich mamy czas do końca lutego [decyzję o zamknięciu szkoły trzeba podjąć i zgłosić do kuratorium 6 miesięcy przed rozpoczęciem kolejnego roku szkolnego - red.] - informuje sekretarz gminy Jan Wojczulis.
Edukator: Nie jest źle
Ratunkiem dla zamykanych szkół jest przejęcie ich przez stowarzyszenia, fundacje czy osoby prywatne, które zechcą je dalej prowadzić. Jedną z takich instytucji, która od lat staje w obronie likwidowanych placówek, jest łomżyńskie stowarzyszenie Edukator.
- W ostatnim czasie nie zgłaszali się do nas żadni rodzice z prośbą o pomoc w ocaleniu jakiejś szkoły w województwie podlaskim. Jakoś w tym roku w tym temacie jest spokojniej. Może dlatego, że niebawem czekają nas wybory i wójtowie nie chcą "podpaść" mieszkańcom swoich gmin taką decyzją o likwidacji podstawówki. Ale oczywiście gdyby gdzieś potrzebna była nasza interwencja, to staniemy w obronie szkoły - mówi Barbara Kuczałek, szefowa łomżyńskiego Edukatora.
Źródło: Gazeta Wyborcza
|