Teraz dzieci z pierwszej klasy powtarzają to wszystko, co miały w zerówce. Reforma oświaty ma to zmienić.
Obniżenie wieku to zreformowanie wizerunku szkoły podstawowej - mówi Anna Jóźwiak, białostocka polonistka.
Kurier Poranny: Została Pani właśnie promotorem
zmian w oświacie, które chce wprowadzić ministerstwo edukacji. I to już
od września 2009 roku. Wiele osób po prostu się ich boi. Czy powinni?
Anna Jóźwiak, białostocka polonistka, wojewódzki promotor nowej podstawy programowej:
Myślę, że nie. Celem reformy jest podniesienie jakości kształcenia, a
tym samym podwyższenie wyników egzaminów zewnętrznych. Zmiana w
systemie oświaty następuje dokładnie 10 lat po tej wielkiej reformie, w
czasie której wyodrębniono gimnazja. I po 10 latach zdobytych
doświadczeń przyszedł czas na ich porządkowanie. Natomiast moją rolą
jako promotora jest organizowanie konferencji. To na nich dyrektorzy
szkół i przedszkoli oraz samorządowcy dowiedzą się o najważniejszych
zmianach w oświacie.
Najgłośniejsza to obniżenie wieku szkolnego. A rodzice nie chcą posyłać sześciolatków do szkół. Bo są nieprzygotowane.
-
Przede wszystkim przez trzy lata rodzic ma prawo wyboru. Może zostawić
dziecko w przedszkolu. Samo obniżenie wieku to zreformowanie wizerunku
szkoły podstawowej. Klasy I-III mają być klasami przyjaznymi i
bezpiecznymi. Dlatego planowane jest zapewnienie lepszej opieki,
większego wachlarza propozycji świetlicowych. Czasy są takie, że
rodzice długo pracują. Dzieci w przedszkolach są nawet do godz. 18.
Podobnie ma być w szkołach. To w świetlicach będą realizowane zajęcia
dodatkowe, które teraz mają przedszkola. I na te przygotowania szkoły
dostaną pieniądze. Ministerstwo chce przeznaczyć na to 340 milionów zł.
Ale jest kolejny argument rodziców: "Po co moje 6-letnie
dziecko ma iść do pierwszej klasy, skoro nauczy się pisać i czytać
także w zerówce?”.
- Teraz dzieci z pierwszej klasy
powtarzają to wszystko, co miały w zerówce. Reforma oświaty ma to
zmienić. Dzieci w przedszkolu uczyłyby się malować, rysować, myć ząbki,
wspólnie przebywać w grupie. Natomiast dopiero w pierwszej klasie
pojawiłaby się nauka pisania i czytania.
Nie tylko między
zerówką a pierwszą klasą brakuje łączności programowej. Podobnie jest z
gimnazjum i liceum. Tu też przerabia się często to samo.
- I
tu też będzie zmiana. Nastąpi połączenie programowe gimnazjum i liceum.
Powstanie czteroletni ciąg nauki ogólnej: trzy lata gimnazjum i
pierwsza klasa liceum. Druga i trzecia klasa to kontynuacją kształcenia
ogólnego, ale z wyborem przedmiotów maturalnych. Czyli uczeń
obowiązkowo będzie uczył się polskiego, matematyki, dwóch języków
obcych i WF-u. Reszta przedmiotów - do wyboru. Te mają przygotować
ucznia do zdawania z nich rozszerzonej matury.
Czy to nie
za wcześnie na dokonywanie tak naprawdę życiowych wyborów? Co z tymi
uczniami, którzy stwierdzą w trzeciej klasie, że wolą historię niż
chemię?
- Zmiany będą możliwe tylko na początku drugiej
klasy. Myślę jednak, że młodzi ludzie rozwijają się teraz szybciej i
poradzą sobie z wyborem.
Czy większy nacisk na przedmioty maturalne ukróci korepetycje?
-
Myślę, że tak. I nie trzeba będzie płacić za naukę z danego przedmiotu.
Bo tego uczeń w formie rozszerzonej nauczy się w szkole.
A co z językami obcymi?
-
Od września angielski będzie obowiązkowy od pierwszej klasy
podstawówki. Kontynuacja w gimnazjum i liceum, ale tutaj grupy uczniów
zostaną podzielone ze względu na stopień zaawansowania językowego. Poza
tym od pierwszej klasy gimnazjum pojawi się obowiązkowo drugi język
obcy.
Zmienić ma się także wychowanie fizyczne.
-
Teraz są cztery godziny WF-u. Zmiana polega na tym, że dwie godziny
będą jak dotychczas - na sali gimnastycznej z nauczycielem. Pozostałe
to fakultety, na przykład taniec, aerobik, w zależności od tego, co
dana szkoła będzie mogła zaoferować. Ale fakultety mogą być też
realizowane poza nią. W niektórych szkołach już działa taki podział.
Dziękuję za rozmowę.
Źródło: Kurier Poranny
|