Ucz się ucz, bo nauka to potęgi klucz? To powiedzenie staje się coraz
mniej aktualne. Wykształcenie nie poparte praktyką zawodową może nam
zamknąć drogę do kariery - twierdzą eksperci.
Młode osoby, wchodzące na rynek pracy, stają
często przed dylematem - z jednej strony chciałyby skończyć studia,
zdawać spokojnie wszystkie egzaminy, ale z drugiej, fajnie jest mieć
własne pieniądze, zapewnić sobie dobry start w karierę zawodową.
Niestety, duża grupa studentów musi zacząć zarabiać, bo inaczej nie są
w stanie pokryć kosztów nauki na prywatnej uczelni, czy studiach
zaocznych. Wszystko po to, żeby zdobyć upragniony tytuł - przepustkę do
lepszego świata i nieograniczonych możliwości. Nadal pokutuje
przeświadczenie, że dyplom zapewni dobrą posadę od razu po studiach,
ale niestety, jak podkreślają eksperci - brak doświadczenia zawodowego,
nawet jeżeli tylko w formie wakacyjnych praktyk, jest poważną
przeszkodą na drodze do zdobycia ciekawej posady. Lepiej nie odkładać
debiutu na rynku pracy aż do momentu zyskania cennych trzech literek
przed nazwiskiem.
Magister tak, oceny niekoniecznie
Kaja Zielonka, konsultantka HAYS Polska, twierdzi, że tytuł magistra
stał się obecnie czymś powszechnym: - Trudno powiedzieć, że tytuł
magistra traci na znaczeniu, bo chyba nie na tym to polega. Po prostu
przestaje byś wielkim „wow”. W kwestii oceny na dyplomie, to raczej
niewielu pracodawców o to pyta. Specjalistka zaznacza, że nieco inne
warunki dotyczą absolwentów uczelni technicznych, inżynierów czy
lekarzy. Tutaj wiedza techniczna jest kluczowym elementem w czasie
rekrutacji, a informacja o ukończonej uczelni, średniej ocen i
zaliczonych zajęciach i laboratoriach jest bardzo ważnym kryterium przy
rekrutacji. Jednak w przypadku absolwentów bardziej ogólnych kierunków,
takich jak socjologia, politologia czy ekonomia, dobre oceny nie mają
zbyt dużej wartości, jeżeli chodzi o wartość rynkową kandydata do
pracy.
Ewa Przybylska, kierownik regionalny Manpower, potwierdza:
- W Polsce nie używa się zazwyczaj kwestionariuszy, w których jest
miejsce na wpisanie ocen ze studiów, nawet w CV zazwyczaj nie podaje
się takiej informacji. Dodaje, że trzeba zastanowić się, na ile
informacja o wynikach w nauce jest ważną wiadomością dla pracodawcy.
Powinna służyć pokazaniu cech, które posiadamy, np. dążenia do celu czy
systematyczności, szczególnie, jeżeli nasze wykształcenie nie ma
związku z posadą, o którą się ubiegamy. Złotym środkiem jest więc
skupienie się na nauce na tyle, żeby dyplom uzyskać, ale nie kosztem
rozwoju zawodowego. Jeżeli ktoś nie planuje kariery naukowej, to
powinien postarać się podzielić swój czas między szkołę, a zajęcia,
które rozwiną go zawodowo.
Dwukierunkowy rozwój
Przybylska zauważa, że jeszcze kilka lat temu
pracodawcy cenili sobie bardziej osoby, które ukończyły szkoły
państwowe, uważane za bardziej prestiżowe. Obecnie dostęp do edukacji
wyższej jest tak łatwy i powszechny, że pracodawcy są zmuszeni zwracać
uwagę raczej na cechy kandydata i jego kompetencje nie związane z
wykształceniem. Niestety, większość uczelni kształci absolwentów
jedynie w zakresie wiedzy teoretycznej i to, jak powszechnie wiadomo,
nie zawsze na najlepszym poziomie. Według badań przeprowadzonych przez
organizatorów kampanii "Start w karierę", tylko 60% uczestników badania
miało obowiązkowe praktyki organizowane przez uczelnię. Dlatego
praktyczne umiejętności potrzebne do dalszej pracy zawodowej muszą
zdobywać poza uczelnią.
W wieku 18 lat, kiedy większość
absolwentów liceum zaczyna przeglądać informatory, wiele osób nie jest
w stanie przewidzieć, co dokładnie będzie chciało robić w przyszłości,
a jednak wyboru trzeba dokonać. Warto wtedy wybrać kierunek, który jest
bardzo szeroki, ale jednocześnie w miarę studiowania postarać się
zawęzić krąg zainteresowań. Jeżeli socjologia, to może warto skupić się
na badaniach społecznych, jeżeli politologia, to może najciekawsza
okaże się dyplomacja? Pięć lat skakania po przedmiotach nie jest
najlepszym wyborem, bo przyszły pracodawca będzie chciał zobaczyć, że
potrafimy świadomie kierować swoją karierą i mamy jasne cele, do
których będziemy dążyć. Coraz częściej studenci wybierają też
kombinację dwóch kierunków naraz. Powoduje to niestety, że okres bycia
na uczelni przedłuża się dla nich nawet o kilka lat. Jest to duży
wysiłek, szczególnie, jeżeli łączy się tak wymagające kierunki jak
prawo i ekonomia. Ewa Przybylska doradza, żeby wybierając drugi
kierunek połączyć dwie różne dziedziny, uzupełniając kierunek bardziej
ogólny, o specjalistyczne studia. Nie ma sensu studiować równolegle
bardzo podobnych kierunków, np. nauk politycznych i stosunków
międzynarodowych, bo z punktu widzenia przyszłej pracy oba nie
dostarczą nam żadnych konkretnych umiejętności. Oferta edukacyjna,
zarówno na prywatnych jak i publicznych uczelniach jest ogromna i każdy
może skomponować edukacyjną kombinację, która najbardziej mu odpowiada.
Najważniejsze, żeby wybór dobrze przemyśleć.
Nadzieja matką...
Mimo coraz lepszego dostępu do informacji na temat planowania
kariery, wielu studentów nadal nie widzi bezpośredniego związku między
tym, co studiuje, a przyszłością zawodową. Poprosiliśmy grupę studentów
różnych kierunków, którzy brali udział w warsztatach organizowanych
przez "Start w karierę" o wypełnienie krótkiej ankiety. Na pytanie, czy
uważają, że znajdą pracę po swoich studiach, często odpowiadali, że
"mają nadzieję", a większość z nich wybrała swój kierunek w związku z
zainteresowaniami, nie biorąc pod uwagę zapotrzebowania rynku. Jedna z
badanych osób podała ciekawy powód wyboru kierunku - "Kierunek miał
zaspokoić ambicje moje i mojej rodziny, gdyż moja rodzina ma tradycje
humanistyczne. Nie brałam pod uwagę sytuacji na rynku pracy po
ukończeniu studiów, gdyż zależało mi przede wszystkim na gruntownym
wykształceniu humanistycznym". Ale zdarzają się również takie
wypowiedzi, jak studentki III roku fizyki biomedycznej - "Uważam, że
kierunki ścisłe są bardzo poważane i jednocześnie stają się coraz
bardziej unikatowe na rynku pracy. Wybrałam ten kierunek świadomie,
kierując się przewidywanym popytem rynku pracy, jak i własnymi
zainteresowaniami", czy też - "Studiuję turystykę i rekreacje,
specjalizacja: hotelarstwo. Jest to dziedzina o sporym potencjale.
Można wręcz stwierdzić, że to branża z przyszłością". Ważne jest
jednak, aby mieć pomysł na swoją karierę i wyznaczyć cele, które
umożliwią jej osiągnięcie. Bez tego, bowiem żadne studia same w sobie
nie pozwolą na znalezienie pracy. Z jednej strony pociesza fakt, że
coraz więcej studentów jest świadomych, że pozycję na rynku pracy muszą
wywalczyć sobie sami. Z drugiej, uczelnie zbyt wolno dostosowują się do
wyzwań, które niesie zmieniająca się gospodarka i nadal oferują zbyt
mało elastyczne programy studiów, mało zajęć ćwiczących umiejętności
praktyczne i niewiele obowiązkowych praktyk.
Najważniejsze to mieć cel
Wiedząc o tym wszystkim, studenci powinni przede wszystkim
przeanalizować swoje potrzeby i zainteresowania i wyznaczyć cel, do
którego chcą dążyć - oczywiście jest to sprawa indywidualna, ale warto
uniknąć takich sytuacji, jak jednej ze studentek, która napisała w
ankiecie: "Studiuję mechanikę i budowę maszyn. Żałuję wyboru, bo jest
to ciężki kierunek, mało interesujący, ale praca jest po tym. Ale
gdybym miała teraz wybierać kierunek studiów, to bym wybrała inny,
kierowałabym się tym, co mnie interesuje, a nie tym, po czym jest
praca, gdyż w dzisiejszych czasach w wielu branżach pracodawca patrzy
ogólnie czy ma się skończone studia, a nie jaki kierunek".
Jak podpowiada Ewa Zielonka, absolwenci studiów humanistycznych powinni
podczas nauki poszukać tego, co chcą robić po nich. - Pięć lat to
wystarczająco długi czas na poszukiwania. Ważne, żeby wiedzieć co się
chce robić, mieć jakiś cel. Dzięki temu znalezienie pracodawcy po
studiach nie będzie trudne. Ważne jest podejście. To nie pracodawca ma
wiedzieć, co jest dla Ciebie dobre, ale ty sam! Jak już wiesz, co
chcesz robić, to później znajdź pracodawcę, który da Ci takie
możliwości. Nie licz na to, że ktoś będzie wiedział lepiej od Ciebie,
co jest dla Ciebie dobre - mówi Zielonka. Ewa Przybylska dodaje, że
studia to czas poszukiwań, badania swoich zainteresowań i talentów.
Jest to też moment, w którym można jeszcze popełniać błędy, zmieniać
zdanie. Po studiach, będzie już dużo trudniej.
Źródło: GazetaPraca.pl
|