|
Wakacje częstsze, ale krótsze? |
|
|
|
|
poniedziałek, 25 luty 2008 |
Już za miesiąc do resortu
edukacji trafią pierwsze, rewolucyjne propozycje nowej organizacji roku
szkolnego. Dyrektorzy szkół chcą zmiany w szkolnym kalendarzu. Miałoby
być tak jak w Niemczech, Finlandii czy - po części - we Francji. Czyli
krótsze wakacje, ale więcej przerw w nauce w ciągu roku.
Na nowe pomysły ministerstwo jest otwarte. Zapalamy zielone światło i czekamy na propozycje
- mówi gazecie rzecznik MEN Joanna
Dutkiewicz. A eksperci od oświaty sypią propozycjami zmian. Dyrektorzy
szkół z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty
(zrzesza blisko 2 tys. osób) chcą przenieść maturę na czerwiec albo
lipiec.
Matura to teraz ogromne
przedsięwzięcie, szkoły muszą organizować nawet kilkanaście różnych
egzaminów. Tracą na tym młodsze klasy, nie mają szans na normalną,
spokojną naukę - mówi Marek Pleśniar, szef stowarzyszenia.
Swoje pomysły przekaże do MEN już w marcu wrocławskie kuratorium
oświaty. Eksperci chcą, żeby rok szkolny zaczynał się nie 1 września,
ale 15 sierpnia. To skróciłoby wakacje o dwa tygodnie. Uczniowie
mogliby za to liczyć aż na sześć dłuższych przerw w nauce. Poza
wakacjami, zimowymi feriami, przerwami z okazji świąt Bożego Narodzenia
i Wielkanocy byłaby jeszcze kilkunastodniowa przerwa na przełomie
października i listopada oraz w kwietniu (bo wtedy dolnośląscy
specjaliści proponują organizować w szkołach egzaminy, w tym maturę).
Urzędnicy ministerialni ostrożnie wypowiadają się o zmianach.
Obawiają się chaosu, jaki może wywołać zmiana utartych przyzwyczajeń.
Podobnie mówią specjaliści. Zmiany szkolnego kalendarza są potrzebne
- mówi Irena Dzierzgowska, minister edukacji w rządzie Jerzego Buzka.
Zwraca jednak uwagę, że w Polsce 1 września automatycznie kojarzy się z
początkiem nauki i ciężko byłoby to zmienić
|