|
wtorek, 19 luty 2008 |
Dziesiątki pucharów sportowych, sukcesy w nauce. Osiągnięć nam nie
brakuje. Dlatego nie zgadzamy się z decyzją miasta, które chce
przenieść nasze gimnazjum do Zespołu Szkół Rolniczych - mówią zgodnie
nauczyciele i rodzice.
Ale tam uczniowie będą mieli o wiele lepsze warunki do uprawiania
sportu. Przy ul. Suchowolca jest przecież nowoczesna hala - mówi
Tadeusz Arłukowicz, zastępca prezydenta Białegostoku.
Ale ten
argument nie przemawia ani do nauczycieli, ani do rodziców. Wczoraj ich
przedstawiciele pojawili się na spotaniu komisji edukacji, żeby bronić
gimnazjum przy ul. Kamiennej.
- Mamy nowy budynek, piękne sale
lekcyjne. I choć brakuje nam własnej sali gimnastycznej, uczniowie nie
tracą, co zresztą widać po naszych sukcesach. Z każdych zawodów
sportowych, wojewódzkich czy ogólnopolskich wracamy z pucharami. I to
przy tych "złych” warunkach - przypomina Anna Miller, dyrektorka
sportowego gimnazjum.
Mała i bezpieczna
Jej
uczniowie korzystają z sali gimnastycznej Szkoły Podstawowej nr 5,
która mieści się w tym samym budynku. Poza tym chodzą na treningi m.in.
do Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, na halę Jagielonii. - I
wszędzie mamy blisko, bo nasza szkoła jest przecież w centrum miasta -
mówi Patryk Bogdan, uczeń.
Gimnazjum chwalą także rodzice. -
Szkoła jest mała i bezpieczna. Dzieci mają tu doskonałe warunki do
nauki. I nagle dowiadujemy się, że to wszystko ma iść do likwidacji.
Dramat - mówi Ewa Grzybowska, mama jednego z uczniów
- Jak można niszczyć jedną z najlepszych białostockich szkół? - pyta Ryszard Lyszewski, który też broni szkoły swojego dziecka.
Nie
wyobrażają sobie, że ich dzieci miałyby się przenieść do Zespołu Szkół
Rolniczych. Będą bronić budynku przy Kamiennej. - Jeśli jednak miasto
postawi na swoim, nasze dzieci przestaną być uczniami sportowego
gimnazjum. Przeniesiemy je do innej szkoły - zapowiada jeden z rodziców.
Źródło: Kurier Poranny
|