Od czterech lat studenci spierają się z uczelniami, czy opłaty za egzaminy poprawkowe są legalne.
Wreszcie
widać koniec - po stronie studentów stanął rzecznik praw obywatelskich
Janusz Kochanowski. Opłaty za poprawki - zależnie od uczelni - wynoszą
od 30 nawet do 500 zł.
Zdarzają się studenci, którzy za drugą szansę na zdanie egzaminu
muszą płacić uczelni powyżej tysiąca złotych rocznie. Rzecznik
sugeruje, że opłaty poprawkowe mogą być nieuzasadnionym sięganiem władz
szkół wyższych do kieszeni studenta. "(...) pogląd, iż pobieranie
takich opłat stanowi wyłącznie przejaw zdobywania dodatkowych dochodów
dla uczelni, nie wydaje się pozbawiony racjonalności" - napisał
Kochanowski do minister nauki Barbary Kudryckiej.
Do Parlamentu Studentów RP tylko w ostatnich trzech miesiącach
wpłynęło kilkaset skarg od studentów, którzy musieli płacić za
poprawki. Szef studenckiego parlamentu Leszek Cieśla codziennie odbiera
w tej sprawie telefony. - Według naszych ekspertyz takie opłaty są
nielegalne - wyjaśnia studentom. - Zgodnie z ustawą, uczelnie mogą
pobierać pieniądze tylko za dodatkowe usługi edukacyjne. A egzamin
poprawkowy to nieodzowny element studiowania, nie można go traktować
jako takiej usługi - przekonuje Cieśla.
if (typeof adserver_emissions == 'object' && adserver_emissions['Rectangle 300x250'] == true) {
document.getElementById('adocean_adv_kfnllqihwa_top').style.visibility = "visible";
document.getElementById('adocean_adv_kfnllqihwa_bottom').style.visibility = "visible";
}
Do takiej interpretacji przychylił się poprzedni minister nauki
Michał Seweryński (z rekomendacji PiS). Pod koniec urzędowania wezwał
rektorów, by zerwali z pobieraniem opłat i rozważyli zadośćuczynienie
dla studentów. Ale obecna minister Barbara Kudrycka nie zajęła już tak
jednoznacznego stanowiska.
- Przekonywała, że nie chce być kością niezgody między studentami a
rektorami. Zapewniła, że resort jest od realizowania prawa, a nie jego
interpretacji - relacjonuje spotkanie w ministerstwie szef Parlamentu
Studentów RP. Efekt? W trakcie ostatniej sesji egzaminacyjnej studenci
musieli nadal słono płacić za poprawki. Czy pismo Kochanowskiego skłoni
minister Kudrycką do uregulowania kwestii opłat za poprawki?
- Zgadzam się z rzecznikiem praw obywatelskich, że potrzebna jest
bardziej precyzyjna regulacja w tej sprawie - odpowiada na pytanie
dziennika "Polska" minister Barbara Kudrycka. Zapewnia, że powołany
przez nią zespół do spraw reformy szkolnictwa wyższego i nauki pracuje
nad finansowaniem uczelni. - W ramach swoich prac podejmie także
problem opłat za egzaminy poprawkowe, pobierane zarówno przez uczelnie
publiczne, jak i niepubliczne - podkreśla.
Jeśli nowe przepisy zakażą płatnych poprawek, większość uczelni -
zwłaszcza prywatnych - może popaść w tarapaty. Studenci będą mogli
wystąpić o zwrot pobranych wcześniej opłat, a według prawników ich
roszczenia przedawnią się dopiero po dziesięciu latach.
Marcin Chałupka, prawnik i ekspert ds. szkolnictwa wyższego,
podkreśla, że w polskim prawie konieczny jest nie tylko zakaz
pobierania bezprawnych opłat od studentów, ale precyzyjna definicja
pojęcia "studia". - Czy wniesienie opłaty "za studia" wystarcza, by
korzystać z usług, które intuicyjnie na pojęcie studiów się składają?
Sytuacja dojrzała, by jednoznacznie to określić. Inaczej problem będzie
powracał, tyle że w innych odsłonach - uważa Chałupka. Już teraz
studenci przekonują, że bezprawne mogą być i inne opłaty, np. za
niezłożenie indeksu w terminie.
Źródło: Polska Times
|