|
Gimnazjaliści zamiast odpoczywać - pracują i się uczą |
|
|
|
|
wtorek, 29 styczeń 2008 |
Gimnazjalista leżący w ferie do góry brzuchem? To już nieaktualne. Teraz uczniowie wolą pracować albo uczyć się języków
Uczniowie z Mazur i Lubelszczyzny właśnie wrócili z ferii
zimowych, ale w większości województwa laba trwa w najlepsze. Ma
to być czas wypoczynku i zebrania sił przed nowym semestrem.
Jeszcze kilka lat temu każdy wysyłał dzieciaki na zimowiska.
if(typeof isSrd05=='undefined'){NPB("005");}
if (NJB('srodtekst') && typeof isSrd05=='undefined'){document.getElementById('rekSrd05').style.display='block';var isSrd05=true;}
Co w tym czasie robią mniej zasobni uczniowie? Wcale nie zbijają
bąków przed telewizorem. Coraz częściej zakasują rękawy i... biorą
się do roboty. Jestem 16-letnią uczennicą technikum hodowli koni
i chciałabym popracować przez 2 tygodnie ferii, Szukamy pracy na ferie, najchętniej jako hostessy - od takich ogłoszeń zaroiło się na internetowych portalach. Uczniowie pukają też do Ochotniczych
Hufców Pracy, które już podczas minionych wakacji zanotowały
rekordową liczbę 100 tys. młodych pracowników. 200 miejsc, które
przygotowaliśmy dla młodzieży chcącej pracować w ferie, rozeszło
się natychmiast - mówią przedstawiciele częstochowskiego
Młodzieżowego Biura Pracy przy tamtejszym Hufcu.
Uczniowie przeważnie roznoszą ulotki, stoją na promocjach,
wykładają towar w sklepach. Jeszcze inny pomysł na ferie to nauka.
Szturm przeżywają dwutygodniowe kursy podczas których można
szlifować języki (Language Masters z Krakowa uczy angielskiego
dzieci z podstawówki) albo przygotowywać się do matury (intensywne
kursy na większości uniwersytetów).
Psychologowie mają mieszane uczucia: Praca w ferie? Jeśli jest
wykonywana w zdrowych warunkach, dobrana do wieku ucznia i
nadzorowana przez rodziców, którzy dopilnują, by młody człowiek
nie został oszukany albo wykorzystany, może być świetną odmianą od
codzienności. Ale nauka w ferie mi się nie podoba. Programy
szkolne i tak są przeładowane, warto ferie poświęcić na coś innego
- uważa Martyna Łabęcka, psycholog dziecięcy.
Źródło: Metro
|