Miasto akademickie z campusem, gdzie skupia się życie studenckie i
budynki dydaktyczne lokalnych uczelni. Czy taka wizja Białegostoku jest
realna? Chyba nie, bo uczelnie zamiast się integrować działają w
pojedynkę.
Białystok miastem akademickim - to marzenie zarówno uczelni, jak i
władz miasta. Milowym krokiem w realizacji tej wizji ma być uczelniany
campus. Inicjatorem pomysłu są władze Uniwersytetu w Białymstoku, ale
czy campus ma służyć wyłącznie tej uczelni? Rektor prof. Jerzy
Nikitorowicz wielokrotnie deklarował, że jest otwarty na współpracę z
innymi uczelniami, które na terenie campusu uniwersyteckiego mogłyby
mieć swoje sale wykładowe i pracownie. Choć o campusie głośno mówi się
od ponad roku, na razie żadna z uczelni - zarówno publicznych, jak
prywatnych - nie zadeklarowała, że do budowy centrum akademickiego
chciałaby się włączyć.
Uniwersytet: czekamy... czekamy
Sam uniwersytet wciąż czeka na ziemię pod inwestycję. Do końca marca ma
uzyskać prawo do dysponowania 30 ha gruntu przy ulicy Ciołkowskiego,
gdzie planowany jest campus. Ziemia należy do miasta, ale od
kilkudziesięciu lat znajdują się tam tymczasowe ogródki działkowe. Mimo
iż pół roku temu magistrat nakazał działkowcom przeprowadzkę, altanki
stoją nadal.
Ziemię pod campus wstępnie przekazał uczelni ówczesny prezydent Ryszard
Tur, ale akt notarialny do tej pory nie został spisany. Za dwa miesiące
procedury te mają wreszcie dobiec końca. Jak się wczoraj
dowiedzieliśmy, nie oznacza to jednak, że z końcem marca działkowcy
stamtąd znikną.
- Uniwersytet prawo do dysponowania tym terenem - niekoniecznie w
postaci aktu notarialnego - od nas dostanie. To jest pewne. Nie możemy
jednak wykluczyć, że w chwili przekazania ziemi altanki dalej będą tam
stały - powiedział nam wiceprezydent Adam Poliński.
Rektorowi Nikitorowiczowi na szybkim dopięciu sprawy gruntów bardzo zależy:
- Trudno kompletować dokumentację, ogłaszać konkursy na projekty
poszczególnych budynków i wreszcie ubiegać się o unijne dofinansowanie,
nie mając ziemi. Czasu jest coraz mniej, więc kolejnego poślizgu z
przekazaniem terenu być nie może. Procedury opóźniają się, bo wciąż są
tam działkowcy. Jednak to nie do nas, a do miasta należy dogadanie się
z nimi.
Miasto nie wyklucza, że jeżeli działkowcy się nie wyprowadzą, uruchomione zostaną procedury sądowe.
Nad inwestycją najwidoczniej wisi jakieś fatum. Nie dość, że uczelnia
wciąż nie ma praw do ziemi, to nie ma też pieniędzy. Blisko dwa
tygodnie temu minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka
zdecydowała, że ponad 30 uczelnianych inwestycji, umieszczonych na
liście projektów współfinansowanych z programu Infrastruktura i
Środowisko, powinno z tego spisu zniknąć. Jej zdaniem uczelnie o środki
unijne powinny ubiegać się na nowo w drodze konkursu. Wraz z tą decyzją
nad uniwersytetem, który stara się o 27 mln euro na budowę campusu -
zawisła groźba, że straci dofinansowanie. W ubiegłym tygodniu po
spotkaniu z rektorami minister Kudrycka ze swego pomysłu się wycofała.
Ostateczną decyzję o przyznaniu pieniędzy podejmie resort rozwoju
regionalnego.
Politechnika też chce campus
Podczas gdy białostocki uniwersytet żyje w niepewności, czy kluczowa
inwestycja ruszy, Politechnika Białostocka szykuje się do stworzenia
własnego campusu. Planowane inwestycje zrealizuje na własnym terenie,
rozciągającym się w obrębie ulicy Wiejskiej, Świerkowej i
Zwierzynieckiej. Obecnie uczelnia grodzi ten teren: z jednej strony dla
bezpieczeństwa, z drugiej - żeby stworzyć granice, w obrębie których
powstanie centrum akademickie.
- Musimy się chronić przed dewastacją. Do tej pory był to teren
otwarty, wchodził, kto chciał. Wybijano szyby, kradziono rynny,
malowano sprejem po naszych budynkach. Poza solidnym ogrodzeniem chcemy
też zainstalować monitoringi - tłumaczy rektor prof. Joanicjusz
Nazarko. - Chcemy tu stworzyć prawdziwy uczelniany kampus. Usuwamy
stojące od lat baraki, a na ich miejscu powstaną nowe budynki
dydaktyczne.
Mowa o multimedialnej bibliotece ze studium kształcenia w językach
obcych i centrum naukowo-badawczym, związanym z budownictwem i
inżynierią środowiska. Pieniądze na te inwestycje mają pochodzić z
programu Polska Wschodnia: na bibliotekę przewidziano 25 mln zł, na
centrum 35 mln zł. Wyposażenie obu budynków ma zaś być sfinansowane z
Regionalnego Programu Operacyjnego (15 mln zł). Oprócz tego na terenie
uczelni od strony ulicy Wiejskiej powstanie basen, korty tenisowe i
parking.
Politechnika ogłosiła konkurs na projekt biblioteki, prace można
nadsyłać do połowy lutego. - Chcemy, żeby był to nowoczesny, ciekawy i
funkcjonalny budynek. Powstanie u zbiegu ulic Świerkowej i
Zwierzynieckiej, gdzie zrobimy wejście na teren naszego campusu -
dodaje rektor Nazarko.
Budowa biblioteki i centrum naukowo-badawczego mają być zrealizowane w
ciągu najbliższych pięciu lat. Politechnika chce również rozbudować
siedzibę wydziału zarządzania w Kleosinie - tam za ponad 20 mln zł
powstanie inkubator przedsiębiorczości.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok
|