|
poniedziałek, 07 styczeń 2008 |
Rodzice nie chcą wcześniejszej edukacji, bo...
Rząd chce wprowadzić obowiązek szkolny dla sześciolatków. W Łomży w
zeszłym roku tylko jedno dziecko poszło w tym wieku do pierwszej klasy.
Programu
obniżenia wieku szkolnego Ministerstwa Edukacji Narodowej nie popierają
ani rodzice, ani nauczyciele ze szkół i przedszkoli. Zgodnie z jego
założeniami, od września br. rodzice mogą posłać dziecko do pierwszej
klasy o rok wcześniej. W 2011 roku ma być to już obowiązek.
Za wysokie umywalki
-
Nie wyobrażam sobie, aby moje dziecko uczęszczało do szkoły, nie jestem
pewna, czy jest dostatecznie samodzielne - mówi Ewa Rogalska z Łomży,
matka pięcioletniego Krzysia. - Nie skorzystam z możliwości
wcześniejszego posłania dziecka do szkoły.
Obligatoryjna nauka
dla sześciolatków to w opinii łomżyńskich pedagogów niedźwiedzia
przysługa dla rodziców, a przede wszystkim dzieci.
- W
przedszkolu mamy wieloletnią praktykę, odpowiednie wyposażenie sal. W
szkołach dzieci będą potrzebowały innych warunków. Najzwyklejsze
umywalki i sedesy muszą być na odpowiedniej wysokości - zauważa Jolanta
Mieczkowska, dyrektor Przedszkola Publicznego nr 4 w Łomży. - Jeżeli
sześciolatki pójdą do klas pierwszych, to pięciolatki trafią do
zerówek. Skąd ministerstwo weźmie na to pieniądze? - zastanawia się.
Dzieci w przedszkolu mogą liczyć na pomoc w łazience, przy ubieraniu się. W szkole tego nie ma.
-
Przedszkole zapewnia całodzienną opiekę w godzinach pracy rodziców -
mówi Kinga Makowska, nauczycielka w zerówce. - W przedszkolu zerówka
jest najważniejsza. Szkoły skupiają się zwłaszcza na starszych klasach
- dodaje.
Według nauczycieli, większość sześciolatków jest za mało dojrzała emocjonalnie na podjęcie nauki w pierwszej klasie.
- Nauka powinna odbywać się przez zabawę - podkreśla Irena Rudzka, która od 25 lat pracuje z sześciolatkami.
Później niż wcześniej
Na wcześniejsze posłanie dziecka do szkoły w zeszłym roku zdecydowała się zaledwie jedna rodzina w Łomży i trzy w gminie.
-
W takim wypadku przeprowadzane są testy, sprawdzamy poziom rozwoju
intelektualnego dzieci - opisuje procedurę Józef Zalewski, dyrektor
Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej nr 2 w Łomży. - Nasi pracownicy w
większości są przeciwni proponowanemu przez ministerstwo rozwiązaniu.
Trzeba by było zmienić program nauczania, ten obowiązujący w pierwszej
klasie to za dużo dla sześciolatków.
Zamiast posyłać dzieci
wcześniej do pierwszej klasy niektórzy rodzice woleliby zrobić to nawet
później. Czasem zachodzi po prostu taka konieczność. W ub. roku w Łomży
było 13 odroczeń, w gminie 11 dzieci poszło do zerówki w wieku 7 lat.
Nie tylko nauka
Na
reformie zyskać mogłyby dzieci z terenów wiejskich, dla których
wcześniejszy obowiązek szkolny oznaczałby wyrównanie szans
edukacyjnych. Na wsiach nie ma tak powszechnego dostępu do przedszkoli.
Ale edukacja to nie wszystko.
- Zapomina się o stronie
emocjonalno-społecznej, nie są uwzględniane prawidłowości rozwoju
dziecka - zauważa Joanna Dardzińska-Mądry z łomżyńskiej Poradni
Psychologiczno-Pedagogicznej nr 1.
Pomysł ministerialny
spotyka się z ogólną dezaprobatą. Może zamiast pchania dzieci na siłę
do szkoły lepiej dofinansować edukację przedszkolną?
Źródło: Gazeta Współczesna
|