|
Fuksówka? Studenci akademii teatralnej wypełniają ankiety |
|
|
|
|
środa, 21 listopad 2007 |
Jestem za fuksówką, ale nie zgadzam się na poniżanie ludzi. A tego u nas nie brakuje - mówi studentka białostockiego wydziału lalkarskiego. - Jak patrzyłam z boku na tegoroczną fuksówkę, to dostałam jadłowstrętu - dodaje.
Dlatego wypełniła ankietę, by przekazać władzom uczelni swoją opinię na ten temat.
- I właśnie po to je przeprowadziliśmy - mówi Wiesław Czołpiński, dziekan wydziału lalkarskiego.
- Od czwartku do wczoraj studenci i wykładowcy mogli anonimowo wypowiedzieć się o aktorskich otrzęsinach. Pytania były krótkie. Czy jesteś za fuksówką w szkole? Co trzeba zmienić albo poprawić, żeby zachować ten zwyczaj? - wymienia dziekan.
Nie ukrywa, że ankiety to wynik burzy, jaką wywołał dziennik "Polska”. Pod koniec października napisał, że fuksówka w białostockiej szkole teatralnej to poniżanie studentów, a nie dobra, teatralna zabawa. Otrzęsiny zostały porównane do wojskowej fali. Dziennikarze napisali, że kilku studentów pierwszego roku trafiło do szpitala. Z wycieńczenia.
W Akademii Teatralnej zawrzało. Ale większość stwierdziła, że sporo faktów zostało wymyślonych.
- Dziennikarze przedstawili informacje w niewłaściwym świetle. Pewne fakty zostały wyolbrzymione i dopasowane do stawianej tezy - nie ma wątpliwości także dziekan Wiesław Czołpiński. Całą sprawę nadal wyjaśnia, ale nie wierzy, by w czasie tegorocznej fuksówki dochodziło do znęcania się psychicznego i fizycznego.
- Choć mogło dojść do pewnych nadużyć słownych. Najgorsze jest to, że studenci nie idą z tymi problemami do mnie, tylko do dziennikarzy - dodaje dziekan.
Jaki będzie los fuksówki, zdecyduje w poniedziałek senat uczelni. - Na pewno pozna wyniki naszych ankiet. Wstępne my już je znamy, ale na razie nie możemy o nich mówić - dodaje Czołpiński. On sam ma już dość zamieszania wokół otrzęsin. - Jeżeli jednak potwierdzi się, że fuksówka się wynaturzyła i nie ma sensu, wtedy powiem jej "nie” - dodaje.
Źródło: Kurier Poranny
|