|
środa, 07 luty 2007 |
Nowy żłobek, trzy dodatkowe oddziały w tych już istniejących - to recepta na rozładowanie długiej kolejki do miejskich żłobków.
Na listach rezerwowych czeka ponad dwieście maluchów. Poczekają do września.
Kolejka do żłobków jest już od dwóch lat. Nie pomogły dodatkowe
oddziały, uruchomione w ubiegłym roku w dwóch z nich. We wszystkich
placówkach nadal są listy rezerwowe, a na nich po kllkadziesiąt
nazwisk.
Tłumy czekają
- W kolejce do naszego żłobka czeka 40 maluchów. Wielu rodziców
chciałoby oddać dziecko już teraz, ale o przyjęciach możemy rozmawiać
dopiero przed wrześniem, kiedy uda się nam otworzyć nowy oddział -
przyznaje Marta Rymkowska, kierowniczka żłobka nr 4 przy ul.
Broniewskiego.
Podobną liczbę maluszków ma liście rezerwowej żłobek przy ul.
Rumiankowej. - Najwięcej osób czeka na miejsce w grupie niemowląt.
Teraz mało która mama decyduje się na urlop wychowawczy. Zaraz po
macierzyńskim chce wrócić do pracy - uważa kierowniczka Irena Lorenc.
Najtańsza opieka
Długie czekanie na miejsce w żłobku to dla wielu rodziców wielki problem.
- Za trzy tygodnie wracam do pracy, a nie mam babci, która mogłaby się
zaopiekować moim dzieckiem. Jeżeli nie znajdę miejsca, będę musiała
pomyśleć o drogiej niani - mówi Elżbieta Kujawska. Bo za żłobkami
przemawia też cena.
- Co miesiąc płacę 149 zł. Niania kosztowałaby mnie trzy razy tyle. W
żłobku córeczka ma fachową opiekę i naprawdę dobre warunki - chwali
placówkę Alicja Zimnoch.
Nowy żłobek przy Pogodnej
Białostockim rodzicom chcą pomóc władze miasta.
- Już teraz planujemy otwarcie trzech nowych oddziałów: przy ul.
Broniewskiego, Upalnej i Grottgera - wymienia Janusz Zawistowski z
referatu zdrowia w urzędzie miejskim. - Jeżeli nadal żłobki będą
cieszyły się tak dużym zainteresowaniem, otworzymy nowy, przy ul.
Pogodnej - zapowiada Zawistowski.
Źródło:
|