|
czwartek, 04 styczeń 2007 |
|
To Polacy mają ostatecznie zadecydować o tym czy chcą Romana Giertycha na stanowisku ministra edukacji. Na taki pomysł wpadł minister oburzony krytyką jego działalności w prasie.
Do końca tego tygodnia LPR ma złożyć w Sejmie Projekt dotyczący przeprowadzenia narodowego referendum. Kluczowe pytania dotyczyć będą obecności polskich wojsk w Iraku i Afganistanie. Ale minister Giertych chce dorzucić jeszcze trzy edukacyjne pytania: czy Polacy chcą wprowadzenia obowiązkowych mundurków w podstawówkach i gimnazjach, czy popierają zakaz przebywania nieletnich w nocy w miejscach publicznych i czy są za większą dyscypliną w szkołach.
Jeśli społeczeństwo nie poprze moich pomysłów w referendum, podam się do dymisji - zapowiedział Roman Giertych. Jeszcze na dobre nie rozpoczęła się kampania reklamowa w prasie obiektywnych i wiarygodnych informacji na temat działalności MEN i projektów edukacyjnych ministra, a minister przystępuję do realizacji kolejnego swojego kontrowersyjnego pomysłu. Minister liczy na poparcie w narodowym referendum jego programu „Zero tolerancji dla przemocy w szkole” ze strony nauczycieli i rodziców. Ich aprobata miałaby ukrócić złośliwe działanie dziennikarzy.
Rzecznik rządu, Jan Dziedziczak zaprzecza jakoby premier poparł referendum. Referendum w sprawie obecności wojsk polskich w Iraku i Afganistanie nie wchodzi w rachubę – zapewnia. Podważałoby wiarygodność Polski na arenie międzynarodowej. Referenda w ważnych kwestiach społecznych są warte rozważenia. Nie poprzemy jednak referendum w sprawie mundurków szkolnych czy godziny policyjnej dla młodzieży. Należałoby opracować szerszą paletę pytań o sprawy społeczne, a samo referendum poprzedzić dużą debatą publiczną.
Przewodnicza Sejmowej komisji Edukacji Krystyna Szumilas dorzuca, że łączenie tych dwóch palących kwestii w jednym referendum byłoby sprawa skandaliczną. Wiadomo już, ze Platforma Obywatelska pomysłu nie poprze. Szumilas nie kryje oburzenia – „to tak, jakby pytać rodziców, czy chcą, żeby ich dzieci były zdrowe, szczęśliwe i dobrze się uczyły. Formułowanie w ten sposób pytań to zwykła manipulacja. Dlaczego minister nie pyta, czy społeczeństwu podoba się sposób, w jaki wprowadza swoje zmiany?”
Pomysł nie spodobał się także posłom z PSL, PiSu, Samoobrony i SLD. Tego, czy dzieci powinny chodzić w mundurkach, nie powinno się rozstrzygać w referendum - stwierdza Krzysztof Filipek z Samoobrony. Według opozycji całe to zamieszanie to „nerwowa próba ratowania wizerunku Giertycha i jego partii”.
Źródło: Rzeczpospolita
|